poniedziałek, 7 czerwca 2010

Markiza de Mannequin

 EDIT: nowa fotka, już po lakierowaniu. Nogi jeszcze schną.


Lalka -manekin zbliża się wielkimi krokami. Może sobie na to pozwolić, gdyż od wczoraj ma nogi ;) (widoczne na zdjęciu z tyłu). Nogi odlały się w miarę bezproblemowo, mimo, że forma jest skopana i przecieka (musiałam uszczelniać plasteliną ;)). Nogi sobie schną, a tymczasem pomalowałam resztę lalki - już wyschniętą. Bardzo jestem zadowolona z efektu, lalka jest jaka miała być czyli niezdrowo blada i z zadufaną, arystokratyczną miną ;) Bo koniec końców zostanie XIX-wieczną markizą. Mam już wybrany materiał na sukienkę dla niej, ale chwilowo muszę to odłożyć i udać się na poszukiwanie czarnego jedwabiu na suknię dla atessy :)

3 komentarze:

  1. No, no...Zapowiada się świetnie! Już się nie mogę doczekać efektu końcowego!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też, minę ma jak nic zadufaną, trzeba być naprawdę zdolnym żeby uzyskać efekt, o którym piszesz...

    OdpowiedzUsuń
  3. koniecznie pokaż efekt końcowy
    rączki są niesamowite, paluszki takie drobne aż nie chce się wierzyć, że to odlew

    OdpowiedzUsuń