środa, 26 maja 2010

Pożegnanie z Wiktorią

Wiktoria została zapakowana do wysyłki i jutro jedzie do nowej właścicielki. Żal mi się z nią żegnać, jakoś tak polubiłam tę lalkę.
Ach, nie lubię pakować rzeczy do wysyłki.. Raz, że się z nimi żegnam a dwa, samo pakowanie jest takie nuuuudne. Ale z drugiej strony wiem, jak miło jest dostać lalkę elegancko zapakowaną i móc samemu ją odpakować. Dlatego nie narzekam i pakuję :)

poniedziałek, 17 maja 2010

Wiktoria - fotografie prawie w sepii

Z nastaniem dziennego światła zabrałam się za obfotografowywanie najnowszej lalki - Wiktorii.
Lalka wykonana jest w mieszanej technice, którą to już przetestowałam na Alicjach. Nowością są rzeźbione stopy ukryte pod warstwą materiałowej "skóry". Lalka ubrana jest w strój z połowy XIX wieku - suknię z delikatnego, kremowego jedwabiu (w całości podszytą bawełnianą podszewką), do tego stylowe majtki za kolano oraz buciki - również jedwabne, ze skórzanymi podeszwami. Buciki zrobiłam na bazie oryginalnego wykroju z ok. 1950 roku oraz inspirując się fotkami butów z epoki. Wszystko jest zdejmowane a więc lalkę można przebierać. W komplecie stylowe krzesełko empire w kolorze mahoń :)

sobota, 15 maja 2010

Krzesełko dla Wiktorii

Zrobiłam krzesełko, na którym zasiądzie nowa lalka. Trochę jest nie z tej epoki, to znaczy jakieś 30 lat starsze od lalki ale co tam..
Fotka robocza przed lakierowaniem:

piątek, 14 maja 2010

Cofnęłam lalkę w czasie o jakieś 150 lat

Lalka brunetka jest prawie gotowa. Zostały do zrobienia buciki, no i myślę czy jej czegoś delikatnego nie wpiąć we włosy. Poza tym została ubrana i uczesana jak na pannę z dobrego domu przystało. A nie jakieś dżinsy, różowe okulary, sandały.. Co to, to nie!
Sukienka jest inspirowana sukniami balowymi z lat około 1850-60. Między innymi okładką pewnej książki, którą wkleiłam kilka postów wcześniej, ale nie tylko. Początkowo suknia miała być czarna, ale nie znalazłam materiału, który by pasował. Każdy był albo za mało czarny, albo za bardzo czarny ;) W końcu stanęło na jedwabiu w kolorze kości słoniowej.
Co do imienia - są dwie wiadomości, dobra i zła. Zacznę od złej - niestety nikt nie wygrał! Popatrzcie na fotki poniżej i przyznajcie sami - czyż można w ogóle rozważać inne imię niż...? No właśnie, ktoś już się domyśla? Podpowiem, ze niedawno wyprodukowano na ten temat film. Niestety do Polski nie dotarł (chyba). No i właśnie dlatego, ponieważ uczesanie i sukienka postawiły mnie przed faktem dokonanym, nikt nie wygrał choć przyznam, że na serio rozważałam Elizę ;)
A teraz dobra wiadomość - postanowiłam zrobić prawdziwy konkurs jeśli chodzi o imiona lalek, a właściwie serię konkursów. Da się zauważyć, że na blogach wszelkiego rodzaju panuje dzika moda na konkursy, "candy" i tym podobne. A więc i u mnie będzie konkurs, choć na zasadach zupełnie innych niż wszędzie.
Od zawsze, jeszcze w czasach kiedy na potęgę ubierałam barbietki w wiktoriańskie suknie, miałam problem z wymyślaniem imion dla moich lalek. Często pytałam koleżanki, czy któraś nie chce zostać "matką chrzestną". W pewnym momencie zrobiła się z tego taka mała, nieformalna tradycja. Teraz tradycja stanie się formalna.
Kiedy urodzą się u mnie nowe lalki i sama szybko nie wymyślę imienia, będę ogłaszać konkurs na imię na blogu. Każdy może coś zaproponować. Konkurs będzie niesprawiedliwy (hihi!) bo nie będzie losowania tylko całkowicie nieobiektywna ocena, po prostu wybiorę to, które mi się najbardziej spodoba i będzie oczywiście pasowało do lalki. Bo to jest kryterium numer jeden - musi pasować do lalki a zwłaszcza do epoki na którą lalka jest stylizowana. Jeśli chodzi o nagrody, to wymyśliłam, że nie będzie z góry wiadomo co można wygrać, dopiero po ogłoszeniu wyniku. Dlaczego? Dlatego, że bloga odwiedzają osoby o różnych zainteresowaniach - niektórzy wolą miniaturki 1:12, niektórzy gadżety lalkowe 1:6 a jeszcze inni coś dla siebie lub dla domu 1:1 (oczywiście w tematyce lalkowej!). Dlatego dopiero kiedy będzie wiadomo kto wygrał, wybiorę upominek najlepiej pasujący do zainteresowań tej osoby. Co o tym sądzicie?
To taki ogólny pomysł na zasady zabawy, teraz trzeba wyczekiwać nowej lalki a więc zapotrzebowania na imię.
A tym czasem zdjęcia lalki...

niedziela, 9 maja 2010

Projekt manekin

Jakiś czas temu zaczęłam pracę nad "sztywną" lalką bez stawów, którą to zamierzam ubierać w historyczne stroje, z wiktoriańskimi tiurniurami na czele.Takie ciuszki nie pasują do "ruszanej" lalki ze szmacianym ciałem. Projekt lalki bez stawów dostał roboczy tytuł "manekin", jako że lalka ma być niczym więcej jak tylko manekinem dla sukienek. Zadecydowałam wstępnie użyć głowy Alicji, chwilowo nie widzę potrzeby rzeźbienia nowej. Niestety wszystko pozostałe trzeba rzeźbić. Jakiś czas temu zrobiłam korpus, a wczoraj wreszcie przemęczyłam ręce. Wreszcie wyszły.. hm.. akceptowalne. Teraz siedzę, patrzę na te ręce i nie mogę wydumać jak zrobić z nich formy :/ Są tak wrednie powyginane we wszystkie strony.... No nic, będę próbować..
Chwilowo manekin wygląda tak:
  Na dobry początek niedzieli  pozwolę sobie jeszcze wkleić foto mojej brunteki, którą podejrzanie polubiłam. Ha - i odkryłam że nie tylko pasują na nią ciuszki od fashiondollsów 1:6, ale też buty od tonnerek!! Są ciut za duże, ale tylko ciut ;) Przydało by się tej lalce imię... Może ktoś byłby tak miły i podrzucił jakąś propozycję?

na zakończenie informacja techniczna - zmieniłam ustawienia komentarzy, tak że teraz także osoby bez kont na google mogą komentować. Sama wiem jakie to denerwujące jak chce się dodać komentarz a tu kicha - musisz mieć konto na blogu. Nie wszyscy mają i mają do tego pełne prawo. Stąd ta zmiana.

piątek, 7 maja 2010

Nowe lalki powoli ożywają...

NowNa dobry początek, fotka skończonej jakieś dwa dni temu lalki "na staro". Zrobiłam na niej mały (naprawdę mały) eksperyment jeśli chodzi o lakiery i wyszło nawet ok. Wygląda tak:

A w międzyczasie wciągnęło mnie sklejanie w całość dawno temu odlanej lalki z moldu Alicji. Tym razem nie jest to Alicja, bo jest brunetką i  ma piwne oczka. Poza tym jest zrobiona z tych samych form i wykrojów, różni się tylko stopami. U obu Al stopy były szmaciane, wypychane. Ta ma stopy odlane i pokryte jedną warstwą szmacianej "skóry".
Nie ma dla niej jeszcze ubrania, więc tymczasowo wskoczyła w stare ciuchy moich silkstonek i innych fashion dollsów. Pasują jak ulał. Proszę nie zważać na rozczochrane włosy, fryzura zostanie ułożona w niedalekiej przyszłości ;) Będzie to najprawdopodobniej kok upięty nisko na karku.


A tu kilka nieco dziwnych fotek z procesu produkcyjnego - czyli mojego ulubionego etapu w życiu każdej lalki ;P

poniedziałek, 3 maja 2010

sukienka

Uszyłam sukienkę dla nowej lalki papiermaszowo-szmacianej, czyli "na staro" :) Ogólnie jestem zadowolona, jak na wykrój robiony z głowy, ad hoc, zupełnie dobrze się układa. Wyszło dokładnie to co miało wyjść, a to mi się rzadko zdarza. Lalce zostało już tylko lakierowanie, a to pewnie zrobię jutro, u mamy, korzystając z jej zapasu lakierów i crackli.
Tymczasem na malowanie czeka kolejna lalka flumowa (duża, taka jak Alicja). Chcę też zrobić jakieś tutoriale, podjęłam już nawet jedną próbę (miał być udokumentowany zdjęciami tutorial malowania buzi lali papiermaszowej) ale się nie udało :( Zdjęcia wyszły nieostre, wszystkie :( Cóż, może następnym razem.