sobota, 26 czerwca 2010

Kapturkowa sesja

Zdjęcia czerwonego kapturka u mojej mamy w ogrodzie,  odkupione bólem i męką - komary zjadły mnie zywcem.

czwartek, 24 czerwca 2010

Szybka sesja plenerowa

Zawzięłam się dziś do południa, przysiadłam nad maszyną i skończyłam strój dla nowej lalki. Przydało się też trochę skillsów miniaturkowych, bo lalka w łapkach trzyma koszyk pełen przysmaków - wykonany w technice miniaturkowej, tylko trochę większy. Z wieczora wyskoczyłam na podwórko na szybką sesję w plenerze. Nowa lalka pozowała grzecznie, a wiktoria - złośliwa - nie. Wszystkie zdjęcia Wiktorii wyszły nieostre. Nie wiem dlaczego, robiłam ze statywu.
Nowa lalka (Na zdjęciach wszystkiego nie widać, obfotografuję ją dokładniej później. Wtedy udowodnię, że ma kapturek!! I chyba buty jej jeszcze przerobię.)

Nieostre foto Wiktorii:

Behind-the-scenes i nowa lalka

Po pierwsze - zrobiłam porządki w etykietach na blogu. Były takie trochę losowe, a teraz trzymam się kilku tylko etykiet żeby łatwiej było filtrować stare posty.
Po drugie - zrobiłam kolejną lalkę alicjopodobną. Na początek coś, co lubię najbardziej oglądać na cudzych blogach - czyli fotki z placu boju, znane od dziś pod etykietą "behind the scenes".

I gotowa- choć jeszcze nie ubrana - nowa lalka. Ciuszki się szyją. Jak wszystko wyjdzie tak jak chcę to będzie hicior na miarę Alicji ;P

Po trzecie - mam wspaniałe plany co do rozwoju mojej lalkowej produkcji. W planach na najbliższe dni są:
 - ulepszenie stawów i ogólnej konstrukcji lalki - mam pewne idee i chcę je zweryfikować w praktyce (bo teoria jest zgodna z praktyką tylko w teorii).
 - wyrzeźbienie nowej główki!! Nie żeby główka "Alicja"  była zła... Nawet ją całkiem lubię, ale pora na powiew świeżości. Jak się zawezmę to może i nawet dwie wyrzeźbię!
A więc, trzymajcie kciuki!!

Ach, no i po czwarte - strasznie mnie korci żeby zrobić jakiś lalkowy meeting. Ale nie taki dla kolekcjonerów barbietek i innych dolfów - bo takie meety są, tylko taki dla ludzi co sami coś kombinują, rzeźbią, lepią, szyją...Tylko oczywiście - wszyscy są z Warszawy albo skądś, na południu nie ma prawie nikogo..

środa, 23 czerwca 2010

Wprowadzamy klimacik ;)

No więc... :) Tak wiem, nie zaczyna się zdania od "więc" dlatego zaczęłam od "no" :)
Od dłuższego czasu chodzi mi po głowie projekcik - seria kilku lalek powiązanych ze sobą tematycznie w pewien nietypowy sposób. Ma to być w pewnym sensie powiązanie moich dwóch "pasji".
Wiktoria "w czerni", mimo że teoretycznie zamówiona a więc to nie ja ją wymyśliłam, idealnie wpasowuje się w ten projekt, jako pierwsza lalka z serii. Dostaje niniejszym roboczy tytuł....

LENTO. CON GRAN ESPRESSIONE.

Jest wieczór roku pańskiego tysiąc osiemset czterdziestego dziewiątego. Park spowija mgła. Ciszę raz po raz przerywa delikatny szelest opadających liści. W ciszy słyszysz wyraźnie dźwięk kroków na drewnianej podłodze, dobiegający z okna pałacu. Znów chwila ciszy a potem głuche skrzypnięcie przesuwanego krzesła. I drugie skrzypnięcie, cichsze. Wprawne ucho od razu rozpozna, że to ktoś otwiera klapę fortepianu. Dźwięki kuszą Cię, podchodzisz do okna, zerkasz. Młoda dziewczyna z twarzą zbyt poważną i smutną jak na swój wiek podnosi gęste, szeleszczące falbany czarnych jedwabi i opada na krześle. Wygładza spódnicę i siedzi chwilę w zamyśleniu. Powoli kładzie kruchą, bladą dłoń na klawiaturze fortepianu. Fis. Lento, con gran espresione.

Zapraszam do posłuchania!!



Zachęcam co bardziej wprawionych w boju melomanów do posłuchania także innych nokturnów Chopina, wszystkie doskonale oddają klimat Wiktorii.

Witktoria i kot.

Była Alicja i kot, teraz jest Wiktoria i kot. Tyle, że kot wepchał się przypadkiem. Lalka na zdjęciu to zamówiona nowa wersja Wiktorii, tym razem na czarno.Więcej fotek wkleję w terminie późniejszym ;) Będzie też historyjka oraz tło muzyczne. Pełna synteza sztuk.


Ach, no i KONIECZNIE zdjęcie z markizą. Pasują do siebie, nie wiem czemu, bo dzieli je ładne kilkadziesiąt lat. Markiza mogłaby być babką Wiktorii ;)


niedziela, 20 czerwca 2010

Późnowiosenne porządki i szmatkowy give-away.

Miałam ciężki tydzień i dom zarósł bałaganem. Dziś odgruzowuję, między innymi mój mały warsztat, przygotowując go do zaplanowanej na ten tydzień pracy. Mam nadzieję zrobić dużo, skończyć dwie lalki, trzecią zacząć i może jeszcze zacząć jakąś miniaturę. Odgruzowywanie warsztatu  było tym razem solidne i dogłębne, zaowocowało kilkoma worami śmieci i jednym worem materiałów, które chętnie komuś przekażę :) Są to ładne materiały, z ciekawymi fakturami i wzorami - głównie drobnymi i bardzo drobnymi jako że dłubię w małych skalach. Odcięłam je z tych, których miałam za dużo a szkoda mi było je wyrzucić. W większości szmatki są z odzysku, tzn z lumpeksowych ciuchów. Tak więc niniejszym ogłaszam, że mam do wydania widoczny na zdjęciu poniżej pakiecik szmatek. Groszki, kratki, paseczki i inne. Twórcza osoba na pewno wykorzysta je do stworzenia czegoś pięknego. Szmatki wyślę do pierwszej osoby, która zgłosi w komentarzu chęć ich zaadoptowania (dotyczy to tylko osób posiadających bloga i dających się zweryfikować! Anonimom nie wysyłam, jak również ze względu na koszt wysyłam tylko w granicach naszego pięknego kraju :) )

sobota, 12 czerwca 2010

Markizy zdjęcia trochę lepsze

Nie ma co pisać. Markiza ta sama co wczoraj, tylko fotki w dziennym świetle, więcej i bardziej szczegółowe.

piątek, 11 czerwca 2010

Markiza gotowa!

Wykorzystałam skrawki wolnego czasu (masakra w pracy + auta się psują + koń złapał syfa na nogach ....) i dokończyłam Markizę de Manneqiunn :) Wyszła mniej-więcej tak jak chciałam. Mniej -więcej bo chyba przesadziłam z tą pełną pogardy dla plebsu miną ;) Może przesadziłam, a może nie, w sumie bardziej niż na ładnej buzi zależało mi na historycznym realizmie. Stąd suknia z fałdą na plecach (masakra!) i stylowe buciki z tego samego materiału co suknia (fotki później). Do tego tu i ówdzie jakaś biżuteria - złoto i perełki, tylko te kwiatki z pasty porcelanowej nie bardzo są z epoki ale za to ładne. Lubię je upychać wszędzie gdzie się da.
A teraz przejdę do sedna sprawy - oto fotka! (na razie jedna i robocza):

Zapomniałam dodać! Lalka sama stoi :)

poniedziałek, 7 czerwca 2010

Markiza de Mannequin

 EDIT: nowa fotka, już po lakierowaniu. Nogi jeszcze schną.


Lalka -manekin zbliża się wielkimi krokami. Może sobie na to pozwolić, gdyż od wczoraj ma nogi ;) (widoczne na zdjęciu z tyłu). Nogi odlały się w miarę bezproblemowo, mimo, że forma jest skopana i przecieka (musiałam uszczelniać plasteliną ;)). Nogi sobie schną, a tymczasem pomalowałam resztę lalki - już wyschniętą. Bardzo jestem zadowolona z efektu, lalka jest jaka miała być czyli niezdrowo blada i z zadufaną, arystokratyczną miną ;) Bo koniec końców zostanie XIX-wieczną markizą. Mam już wybrany materiał na sukienkę dla niej, ale chwilowo muszę to odłożyć i udać się na poszukiwanie czarnego jedwabiu na suknię dla atessy :)

sobota, 5 czerwca 2010

Sukces!

Niniejszym ogłaszam odlewowy sukces! Zrobiłam łapki do manekina! Na razie sukces jest połowiczny bo łapki dopiero schną, a więc mają jeszcze szansę się połamać... A znając złośliwość rzeczy martwych... Lalek zwłaszcza... Ech, mam nadzieję, że uda im się spokojnie doschnąć i będę mogła składać elementy w całość. Tors i główkę już mam, czyli zostaną nogi ale to jest najmniejszy problem. Teraz zaczynam się zastanawiać jak ubrać pierwszego manekina. Waham się gdzieś pomiędzy regencją a czymś wczesno-wiktoriańskim, czyli jak to zsumuję i podzielę przez dwa to wyjdzie połowa XIX wieku czyli kolejna Wiktoria :) Może jak przejrzę zapasy tkanin to coś mnie zainspiruje.
Ach, no i przy okazji w odlewowym szale zrobiłam też części na nową lalkę szmacianą.

piątek, 4 czerwca 2010

Deja vu

Alicja po raz trzeci. I kot też po raz trzeci, tym razem kot jest prawoskrętny :)

środa, 2 czerwca 2010

Siostrzyczki czyli prawie hurt

Z uwagi na spore zainteresowanie moimi szmaciano-flumowymi lalkami produkcja wre, aż miło. Aktualnie robię na raz dwie - jedna będzie podobna stylem do Wiktorii, a druga... to trzecia z kolei Alicja. Kot już jest gotowy i czeka. Cały czas pracuję nad sztywną lalką "manekinem", mam już gotowe wszystkie formy, aktualnie ostatnie formy schną. Ale to jeszcze nie znaczy, że coś z tych forem się da odlać. Przewiduję problemy zwłaszcza z łapkami, które są okrutnie powyginane. Odlewowy koszmar! Ale będę walczyć, do skutku!